Opowiem co mi się niedawno przydarzyło.

Niedawno skontaktował się ze mną przez moja stronę VIPS CONCIERGE pan, który organizuje koncerty organowe w kościele. Brzmi zagadkowo. On gra dla elitarnych gości. Tych co już się znudzili skokami z bungee bez bungee i ze spadochronem. Zainteresowała mnie ta myśl i poprosiłam o spotkanie i „test” aby poznać w jaki sposób odbywa się taka impreza. Koszt koncertu ok.1000pln więc muszę dotknąć posłuchać i osobiście sprawdzić zanim zacznę rekomendować dla Klientów.

Umówiona data poniedziałek 20 marca 2017, godzina 21, wskazany kościół na wzgórzu. Jestem pierwsza do próbowania nowości w mojej rodzinie i bardzo chciałam zabrać wszystkich moich najbliższych ze sobą, uważając to za doskonałe doświadczeniei okazję.

- Ja ? Nieeee. - to odpowiedz 12 letniego syna.

- Me ? Never. - odrzekł Victor mój partner, muzyka R’n”B i RAP, samodzielnie rapuje Freestyluje, sam pisze teksty.

– Ale coś ty Alka, późno i jeszcze będziesz mnie odwoziła po nocy. Nie chce
cię obciążać. Baw się dobrze. – to moja mama.

– Aleczko, chętnie, ale śpię. Padam. - mój tata po 24h dyżurze w pracy.

 

No cóż, ja bardzo ciekawa i obiecałam już spotkanie, wszystko zostało potwierdzone.

Jadę.
 

Na miejsce dotarłam autem po 40minutach bez problemu znalazłszy wskazany obiekt sakralny. Piękny nowoczesny, ale z moim ulubionym typem wrót ogromnych,
drewnianych i rzeźbionych delikatnie w geometryczne wzory, zakończonych łukiem na szczycie wielkich drzwi.

Z werwą podeszłam do nich …ale okazały się zamknięte. Przez myśl przeszło mi, że może to ściema, a ja jestem sama, mam mieć spotkanie z nieznajomym … hmmmm. Nie myśląc długo zadzwoniłam na komórkę i zostałam zaproszona z innej strony budynku do wnętrza przez podobne, tyle że dużo większe drzwi. (zazwyczaj zachodzę od tyłu, aby rozeznać okolicę J ).

Wiatr wieczorny targał moje loki i ku mojemu rozbawieniu, nie pozostawił też uczesanym mojego wirtuoza z dłuższą „Wodecką” fryzurą. Przywitaliśmy się profesjonalnym uściskiem dłoni i weszliśmy do wnętrza. Pan T. zakluczył wrota z komentarzem : - żeby się czuła pani bezpiecznie.

??!!! wiesz co mi przeleciało przez głowę?!

Poprowadził mnie szarmancko do wybranego miejsca wśród ławek wskazując wybrane lokum.

- Będzie pani tu ciepło. – powiedział z uśmiechem – pod ławką pracowała cicho farelka.

Także zgodnie posadziłam moje zacne pośladki na drewnianej ławce, grzało cudnie. Pan T. niewiele wyjaśniając powiedział - Idę teraz na górę. Po pierwszej części, po zakończeniu koncertu przyjdę tu po panią. W oddali słyszałam kroki organisty artysty wspinające się coraz wyżej na ambonę z ogromnym piszczałkowym instrumentem.

Na dole kościoła zostałam sama. Artysta przygotowywał się do rozpoczęcia koncertu,
a ja lustrowałam ciemne wnętrze kościoła. Było bardzo cicho.

Ja , tylko ja w kościele w jednej ze środkowych ławek.

Z początku tylko ciemność i malutkie świece w czerwonych lampionach lekko kołysały się. W suficie widziałam kilka małych okienek przez które nadchodząca noc zaglądała do środka, wypatrując mnie. Po prawej stronie ołtarza, z mojej lewej strony coś się poruszyło w rogu. Ledwie widoczny łuk w ścianie i ktoś tam stoi! Dwie męskie postaci… lekko zaczęły się poruszać. Ooooohhh

Nie, to tylko wrażenie wywołane przez coraz bardziej zuchwałe płomienie świec. Ale jeszcze wiele razy zerkałam w tę stronę aby sprawdzić czy na pewno nie ruszają w moim kierunku. Po mojej prawej stronie połyskujące złotem zdobne aureole świętych i ta nad figurą Jezusa. Na środku ponad ołtarzem wisi ogromy krzyż z okręgiem w centralnej części spojenia. Poprzez niesamowitą grę cieni i świateł wyobrażał wielkie czarne oczy pośród twarzy Obcego.

Uuuuhh

Ok, nadal jestem tu sama, nikogo w zasięgu wzroku. Zabrzmiała pierwsza Nuta. Rozpoczynamy elitarny koncert organowy dla pani Concierge Alicji – pomyślałam - Elitarny dedykowany jednostkowy. Ale super!

Zabrzmiała burza nawałnica i kawalkady gromów w czystych dźwiękach tych ogromnych organów. Trochę zbyt głośno. Bardzo sakralnie. Ciężko.

- I tak całą godzinę? – pomyślałam. – Oo jaaa!

Koncert rozpoczął się na dobre. Piękne dźwięki, mnóstwo tonów, wzruszenia i zabawa.

Rozpoznałam kilka z utworów, inne są dla mnie niewiadomą do dziś.
Ale nie chodzi o nazwy, ale o odczucia, przeżycie czegoś innego i jakże wspaniałego.

Siedząc tak zasłuchana, szok że jestem jedynym słuchaczem tej pięknej muzyki, no poza wirtuozem, powoli opadał ustępując miejsca radości, fascynacji, zasłuchaniu. Po czwartym lub piątym z kolei utworze… nastąpiło …cudo..miliony pereł, kropli, świetlików zostały rozsypane we wszechświecie i tańczyły wokół mnie i w całej tej sakralnej przestrzeni. Nie dałam rady nadążać i podziwiać, nawet położyłam się wzdłuż ławki, na plecach oczywiście pamiętając o centrum grzania farelką, i podziwiałam…… sklepienie.. niebo… iskry…. dusze… Nie powiem nic więcej na ten temat – zostawiam niespodziankę do odkrycia kolejnym słuchaczom.

Koncert był przeplatany również dźwiękami muzyki elektronicznej z CD doskonale wplecione w całość aranżacji utworów.
Wprawiło mnie to w stan takiej radości, że moje ciało zaczęło tańczyć i podrygiwać, a ramiona wyrwały się do dyrygowania :0 hahaha tak może zabawnie to sobie wyobrazić, ale poczułam niczym nieskrępowaną wolność i szczęście jakie tylko muzyka na żywo może dać słuchaczowi.

Kilkanaście utworów przebrzmiało, każdy z celebracją zagrany. Po każdym zagadkowa CISZA i myśl ..czy będzie kolejny utwór? Po kilkusekundowych pauzach zawsze pojawiał się kolejny utwór. Był wśród nich też taki, który dla mnie jest bardzo osobisty..utwór Franza Schuberta „Ave Maria”… wybrzmiał delikatnie, rzewnie i słodko i poruszył strunę głęboko ukrytą we mnie.

Na youtube znalazłam równie piękną grę tu podaje link dla zainteresowanych: https://www.youtube.com/watch?v=LuDHTfNYXpE

Utworów było sporo, nie pamiętam ilości, ale nie do zmęczenia. Pan T. jest profesjonalistą. Bawi, masuje dźwiękami i nie męczy muzyką. Końcowy utwór zadźwięczał mocno, majestatycznie zamykając tę część koncertu. Akordy kojarzę z filmu „był sobie człowiek”…. Czyli utwór Jana Sebastiana Bacha - Toccata i fuga d-moll (BWV 565). https://www.youtube.com/watch?v=DquxPwY91MI

W deszczu dźwięków Bacha jakby ponownie postaci w lewej części nawy poruszyły się lekko… Ładna udana klamra zakończyła pierwszą część występu. Zapadła długa cisza…………………… wybrzmiałe nuty dosłownie opadały z sufitu na posadzkę kościoła.

P i ę k n i e …

Dźwięk kroków po schodach, coraz bliżej. W milczeniu wstałam i podążyłam za moim przewodnikiem w tej przygodzie na górę, dotknąć, podziękować obejrzeć monumentalny instrument, który wydobył aż tyle cudnych dźwięków..dla mnie. Tylko dla mnie, bo okazało się że po raz pierwszy pan T. grał koncert tylko dla jednego słuchacza. Ale suuuper! Przy herbacie rozmawialiśmy o nutach, wrażeniach, pan T, opowiadał o organach, przyciskach, pedałach, nutach, klawiszach, zasadach działania i czemu z takiej piszczałki wychodzi konkretny dźwięk a tej o innym kształcie jeszcze inaczej brzmi. Miała tez możliwość wypowiedzenia się muzycznie. Odbyliśmy wspólny koncercik.

Pan T. na ogromnych organach a ja na elektronicznej harfie. Słuchajcie, nie mogłam skończyć grać tworzyć przesuwać palców komponując moje własne odczucia. Musiałam siłą je odrywać od ekranu tabletu. Hahahah żartuję. Ale było to wspaniałe współtworzyć z innym muzykiem. W trakcie rozmowy podziwiałam z bardzo bliska organy, dotykając różnych piszczałek. Nie dodałam, że grały również światła. Organy w czasie koncertu były oświetlone barwnymi żarówkami. Zajrzałam tez do „płuc” organów, poznając tę nieposkromioną moc napędzającą powietrze w instrument. Bardzo ciekawe. Wspięłam się po drabinie aby zajrzeć jeszcze dokładniej.

Na extra bis otrzymałam od Pana T. ostatni utwór, zasłuchana stojąc na górnej galerii kościoła i z lotu piszczałki obserwując moje wścibskie dwa cienie w rogu kościoła.
Inna perspektywa, niezapomniane wrażenia. 
Zakończyliśmy te niezwykłe spotkanie pogawędką, spacerem w dół po schodach i pożegnawszy się poszłam do auta.

W drodze powrotnej nadal niosłam dźwięki w sobie. Zachwycona, odkrywczo spoglądając
na gwiazdy nade mną.

Jeśli wzbudziłam waszą ciekawość - Zapraszam Was w tę niesamowitą ekscytację muzyką.